sobota, 28 czerwca 2014

Święty Józefie daj dobrego męża!


Zdałam egzamin, którego nie miałam prawa zdać.Chociaż w głębi serca, pomimo wszelkich zapewnień, które pojawiały się nawet tutaj, miałam nadzieję - w Tym, któremu zawierzyłam wszystko.


Rozpoczęłam wakacje.
Zaczęłam ćwiczyć z Ewą Chodakowską. Pierwszy dzień. Bolą mnie kolana. Czytam, że wiele dziewczyn ma z tym problemy, niejednokrotnie długotrwałe, wymagające opieki medycznej. Jedna napisała, że to wina złego obuwia. Hmm... ćwiczyłam boso.

Od kilku tygodni modlę się do świętego Józefa o dobrego męża. Każdego chłopca, którego miałam przyjemność poznać od czasu rozpoczęcia modlitw, rozpatruję w kategorii "dobry mąż". Tego, którego poznałam wczoraj - też. Czy już całkiem powariowałam? Jest to pytanie ironiczne - wiem, że nie. To, że szukam jak szalona swojej drugiej połówki, to naturalny odruch zwierzęcia stadnego.






wtorek, 24 czerwca 2014

Zatopić się w jeziorze szczęścia

Tak wcześnie, a ja już wiem, że dziś kolejny koniec świata. 
Kiedy będzie dobrze? Kiedy zaświeci słońce?
Mam nadzieję, że życie bywa przewrotne.
Mam nadzieję, że za jakiś czas obudzę się z przekonaniem, że mogę napisać: tak wcześnie, a ja już wiem, że dziś w moim życiu świeci słońce.



poniedziałek, 23 czerwca 2014

Serce mi popękało w Krakowie nad Wisłą

Koniec Świata! Serce mi popękało w Krakowie nad Wisłą. Nie pierwszy raz. Stąd też, jako doświadczony kardiolog mogę wydać oficjalne oświadczenie - serce to mięsień, który się zrasta.

Kiedy wszystko się nie układa - prawdopodobnie niezdany egzamin, brak odpowiedzi po kolejnej rozmowie kwalifikacyjnej, brak bratniej duszy, która wszystko to mogłaby wysłuchać i nie przeszkadzałoby jej, że słyszy to po raz siódmy, to wszystko sprawia, że zapominam, że jednak wszystko się ułoży, że jednak wszystko ma sens.

Za kilka dni napiszę tu i pewnie wszystko będzie już dobrze. Dziś jest źle i potrzebuję na chwilę zniknąć. Znikam.... ..... ...... .....



sobota, 21 czerwca 2014

Łelkam ewrybady!

Za kilka dni egzamin, nie umiem nic, a poziom moich braków wydaje się tak głęboki, że tracę wiarę w sens jakiejkolwiek aktywności umysłowej, która miałaby pomóc w mi otrzymaniu pozytywnego wyniku. Stąd też - skoro i tak już niczego się nie nauczę - zakładam bloga!


A jak już bloga założyłam, to posłucham 
tandetnej, powitalnej piosnki, która osłodzi me bóle i troski!