wtorek, 1 lipca 2014

Czy Ewa Chodakowska jest boska?


Czy Ewa Chodakowska jest boska? Nie wiem. Od soboty mam przyjemność się z nią spotykać, jednak to za wcześnie, aby ją tak śmiało oceniać. Jak przebiega znajomość z Ewą? 

I dzień – z przyczyn technicznych wytrwałam 20 minut na ćwiczeniach „Skalpel”. Wieczorem bolały mnie kolana (ale to chyba przez to, że przeczytałam na jakimś blogu, że „Skalpel” powoduje ogromny ból kolan, który utrzymuje się nawet po definitywnym zakończeniu treningu. Dziś trzeci dzień treningu – odczuwam kolana (tego uczucia nazwać bólem nie można) tak samo jak pozostałe części ciała.)
II dzień – zdołałam wykonać cały trening, ale musiałam zrobić sobie 3 przerwy. Pot kapał ze mnie jak nigdy i było to bardzo motywujące. Rano miałam delikatne zakwasy, jednak po jesiennych wykopkach moje mięśnie są dużo bardziej nadwyrężone
III dzień – trzy przerwy, pot kapał trochę mniej niż dzień wcześniej, jednak z pewnością miały na to wpływ warunki atmosferyczne
IV dzień – dwie przerwy, troszkę mniejsze zmęczenie, troszkę większa łatwość w wykonywaniu ćwiczeń

Co robię oprócz 40 minutowego treningu? Praktycznie nic. Zawsze uważałam, że jedzenie to największa namiętność mojego życia i najpiękniejsze, co mnie w nim spotyka, więc nie jestem w stanie przerzucić się na żadną dietę. Poza tym – nie ufam ludziom na diecie. Poza ćwiczeniami - wypijam rano, będąc na czczo dwie szklanki wody. Ma to wpłynąć na mój metabolizm.

W jakim jestem stanie? Tragicznym! W moim 20 letnim życiu to najdłuższy czas, w którym wytrwałam w regularnych ćwiczeniach. Jestem strasznym leniem, a do tego strasznym grubasem. Oto fakty:
Wzrost: 168 Waga: 84 Wymiary: (mierzyłam wszystko, co się zmierzyć dało. Szukałam porad, w jakiej części dnia najlepiej jest to zrobić - podobno z samego rana, nic wcześniej nie jedząc. Ja jednak zmierzyłam się wieczorem, będąc ok. 2 godziny od ostatniego posiłku; czułam, że nie mam wzdętego brzucha. Nie wiem jak bardzo wiarygodne są moje pomiary, mam zamiar powtórzyć je za dwa tygodnie, bo już wtedy – jak głoszą lokalne plotki – ma być widać efekty. Mam nadzieję, bo jeśli nie, to zdaję sobie sprawę, jak bardzo będzie ciężko mi dalej ze sobą walczyć i stawiać się na regularne ćwiczenia!) Proszę nie kpić z mojego nieprofesjonalnego nazewnictwa poszczególnych partii ciała.


Tylko nikomu tej tabelki nie pokazujcie... 
Mój cel: wracając w październiku na studia zaskoczyć koleżanki i znaleźć męża! A tak poważnie, to pokazać sobie, że potrafię! i być z siebie dumną.
 

sobota, 28 czerwca 2014

Święty Józefie daj dobrego męża!


Zdałam egzamin, którego nie miałam prawa zdać.Chociaż w głębi serca, pomimo wszelkich zapewnień, które pojawiały się nawet tutaj, miałam nadzieję - w Tym, któremu zawierzyłam wszystko.


Rozpoczęłam wakacje.
Zaczęłam ćwiczyć z Ewą Chodakowską. Pierwszy dzień. Bolą mnie kolana. Czytam, że wiele dziewczyn ma z tym problemy, niejednokrotnie długotrwałe, wymagające opieki medycznej. Jedna napisała, że to wina złego obuwia. Hmm... ćwiczyłam boso.

Od kilku tygodni modlę się do świętego Józefa o dobrego męża. Każdego chłopca, którego miałam przyjemność poznać od czasu rozpoczęcia modlitw, rozpatruję w kategorii "dobry mąż". Tego, którego poznałam wczoraj - też. Czy już całkiem powariowałam? Jest to pytanie ironiczne - wiem, że nie. To, że szukam jak szalona swojej drugiej połówki, to naturalny odruch zwierzęcia stadnego.






wtorek, 24 czerwca 2014

Zatopić się w jeziorze szczęścia

Tak wcześnie, a ja już wiem, że dziś kolejny koniec świata. 
Kiedy będzie dobrze? Kiedy zaświeci słońce?
Mam nadzieję, że życie bywa przewrotne.
Mam nadzieję, że za jakiś czas obudzę się z przekonaniem, że mogę napisać: tak wcześnie, a ja już wiem, że dziś w moim życiu świeci słońce.



poniedziałek, 23 czerwca 2014

Serce mi popękało w Krakowie nad Wisłą

Koniec Świata! Serce mi popękało w Krakowie nad Wisłą. Nie pierwszy raz. Stąd też, jako doświadczony kardiolog mogę wydać oficjalne oświadczenie - serce to mięsień, który się zrasta.

Kiedy wszystko się nie układa - prawdopodobnie niezdany egzamin, brak odpowiedzi po kolejnej rozmowie kwalifikacyjnej, brak bratniej duszy, która wszystko to mogłaby wysłuchać i nie przeszkadzałoby jej, że słyszy to po raz siódmy, to wszystko sprawia, że zapominam, że jednak wszystko się ułoży, że jednak wszystko ma sens.

Za kilka dni napiszę tu i pewnie wszystko będzie już dobrze. Dziś jest źle i potrzebuję na chwilę zniknąć. Znikam.... ..... ...... .....



sobota, 21 czerwca 2014

Łelkam ewrybady!

Za kilka dni egzamin, nie umiem nic, a poziom moich braków wydaje się tak głęboki, że tracę wiarę w sens jakiejkolwiek aktywności umysłowej, która miałaby pomóc w mi otrzymaniu pozytywnego wyniku. Stąd też - skoro i tak już niczego się nie nauczę - zakładam bloga!


A jak już bloga założyłam, to posłucham 
tandetnej, powitalnej piosnki, która osłodzi me bóle i troski!