Czy Ewa Chodakowska jest boska? Nie wiem. Od soboty mam
przyjemność się z nią spotykać, jednak to za wcześnie, aby ją tak śmiało
oceniać. Jak przebiega znajomość z Ewą?
I dzień – z przyczyn technicznych wytrwałam 20 minut na
ćwiczeniach „Skalpel”. Wieczorem bolały mnie kolana (ale to chyba przez to, że
przeczytałam na jakimś blogu, że „Skalpel” powoduje ogromny ból kolan, który
utrzymuje się nawet po definitywnym zakończeniu treningu. Dziś trzeci dzień
treningu – odczuwam kolana (tego uczucia nazwać bólem nie można) tak samo jak pozostałe
części ciała.)
II dzień – zdołałam wykonać cały trening, ale musiałam
zrobić sobie 3 przerwy. Pot kapał ze mnie jak nigdy i było to bardzo
motywujące. Rano miałam delikatne zakwasy, jednak po jesiennych wykopkach moje
mięśnie są dużo bardziej nadwyrężone
III dzień – trzy przerwy, pot kapał trochę mniej niż dzień
wcześniej, jednak z pewnością miały na to wpływ warunki atmosferyczne
IV dzień – dwie przerwy, troszkę mniejsze zmęczenie, troszkę
większa łatwość w wykonywaniu ćwiczeń
Co robię oprócz 40 minutowego treningu? Praktycznie nic.
Zawsze uważałam, że jedzenie to największa namiętność mojego życia i
najpiękniejsze, co mnie w nim spotyka, więc nie jestem w stanie przerzucić się
na żadną dietę. Poza tym – nie ufam ludziom na diecie. Poza ćwiczeniami -
wypijam rano, będąc na czczo dwie szklanki wody. Ma to wpłynąć na mój
metabolizm.
W jakim jestem stanie? Tragicznym! W moim 20 letnim życiu to najdłuższy czas, w którym wytrwałam w regularnych ćwiczeniach. Jestem strasznym leniem, a do tego strasznym grubasem. Oto fakty:
Wzrost: 168 Waga: 84 Wymiary: (mierzyłam wszystko, co się
zmierzyć dało. Szukałam porad, w jakiej części dnia najlepiej jest to zrobić -
podobno z samego rana, nic wcześniej nie jedząc. Ja jednak zmierzyłam się
wieczorem, będąc ok. 2 godziny od ostatniego posiłku; czułam, że nie mam
wzdętego brzucha. Nie wiem jak bardzo wiarygodne są moje pomiary, mam zamiar
powtórzyć je za dwa tygodnie, bo już wtedy – jak głoszą lokalne plotki – ma być
widać efekty. Mam nadzieję, bo jeśli nie, to zdaję sobie sprawę, jak bardzo
będzie ciężko mi dalej ze sobą walczyć i stawiać się na regularne ćwiczenia!)
Proszę nie kpić z mojego nieprofesjonalnego nazewnictwa poszczególnych partii
ciała.
Tylko nikomu tej tabelki nie pokazujcie...
Mój cel: wracając w październiku na studia zaskoczyć
koleżanki i znaleźć męża! A tak poważnie, to pokazać sobie, że potrafię! i być
z siebie dumną.